PEDAŁUJ, IDŹ...ALBO GIŃ! - Monteria Fatbike Race 2019

Relacja Fatbike Race 2019 16"Słuchajcie, zostało już tylko 12 minut do limitu czasowego. Co robimy? Asfaltem do domu, czy jednak po trasie...?" - padło całkiem rozsądne pytanie koleżanki człapiącej, noga za nogą, w śniegowym kartoflisku. Dłuższa chwila zastanowienia...bitwa i gonitwa myśli. Moje nogi odpowiadają: "już nie mogę", a serce..."nakurwiaj do mety".

Kolega w pomarańczowym (tak go zapamiętałem), podsumowuje nasze dylematy bardzo krótko: "Pedal, or die". I to być może dzięki niemu, cała nasza skromna grupa nie rozlatuje się, ale dzielnie walczy dalej, już nawet nie z czasem (z tym, wiadomo, że przegramy), ale o satysfakcję, o szalony honor, o to coś, co każe człowiekowi wydusić ostatnią dawkę energii i dostarczyć ją do zmęczonych mięśni. Brzmi patetycznie, co nie? Ale tak właśnie wyglądała dla bardzo wielu uczestników tegoroczna Monteria Fatbike Race Góry Stołowe.

Relacja Fatbike Race 2019 2

Cofnijmy się jednak w czasie o kilka godzin, kilka dni. Jam gawędziarz erotoman - zanudzę Was z przyjemnością tym co tłuste miśki lubią najbardziej. Zatem, tradycyjnie przygotowania do karłowskiej imprezy zacząłem już znacznie wcześniej. Kolekcjonowanie tłuszczu idzie mi z każdym rokiem co raz lepiej. Apogeum miało miejsce na półtora tygodnia przed wyścigiem, kiedy warszawska część redakcji sprawdzała organoleptycznie jakość rudego trunku, jaki miał znaleźć się w drużynowych bidonach. Zdania właściwie były podzielone między Jackiem D. a klasycznym Chivasem, bowiem Jim B. w wersji Red Stag mógłby być zbyt cukierkowy na tak szumnie zapowiadaną konkretną wyrypę. Z drugiej jednak strony, nie takie rzeczy człowiek żłopał i nic mu nigdy nie było. No dobrzee...

Oprócz zdobywania cennych kilogramów na wadze, postanowiłem przenieść odchudzanie na rower. Mój fatbajk otrzymał tuż przed startem testowy komplet karbonowych kół Nextie, dzięki którym miałem cisnąć niczym dzik w trufle lub świnka w obierki. Na filmie reklamowym wyglądało to tak, że rower miał sam jechać, na co naprawdę liczyłem. Tymczasem, jak zwykle reklamy kłamią i trzeba czytać tekst pisany drobnym drukiem: "To nie XTRy napędzajo rowery, ty tłusta dupo".

Kolejną, niezwykle istotną czynnością były codzienne modły przed TV Trwam, z leżeniem krzyżem włącznie. Wszystko w celu zaklinania Anioła Stróża od Śniegu, Mrozu i innych utrapień. Udało się! W tym roku, śniegu dosypało aż nadto, choć zdaniem miłośników fatbajków, białego puchu nigdy za wiele. Tu się zgadzam - skoro, sorry, taki mamy klimat, to niech śniegu będzie w pytę, a nie tyle co kot w kuwetę narobił. Tym niemniej prognoza pogody nie napawała optymistycznie, jeśli chodzi o temperaturę powietrza. Słupek rtęci miał łechtać bliżej okolice Pani Wiosny i Jesieni, niż zabawiać się z dolną strefą Królowej Śniegu. Dobrze, że choć śnieg nie stopnieje od razu...

Relacja Fatbike Race 2019 3

Karłów, przywitał mnie i moją rodzinę już w środę, kilka dni przed dniem "zero". Tradycyjnie przystanią był Ośrodek Wypoczynkowy Szczeliniec, który jeszcze do niedawna współorganizował tłuste ściganie pod Szczelińcem. Od ubiegłego sezonu miejsce startu i mety zmieniło lokalizację, ale nadal można bardzo wygodnie i w fajnej atmosferze spędzić czas przed wyścigiem. (tak, tak...to taka "kryptoreklama"). W to samo miejsce zjeżdża zawsze pół fatbajkowej Polski, więc jest okazja do wymiany doświadczeń oraz poglądów. (tu specjalne podziękowania za wyjątkowe chwile dla Adriana D. - moderatora grupy FB FatBike Polska)

 Śniegu rzeczywiście wystarczyło, aby obdzielić wiele innych regionów kraju, gdzie zielono-brązowy kolor traw na dobre przebił zimową biel. Te pierwsze parę dni upłynęło na leniwym zapoznaniu się z okolicą i trasą Fatbike Race. W sobotę wieczorem miała nastąpić pierwsza weryfikacja...nocna czasówka.

NOCNY PROLOG..

Organizatorzy tradycyjnie nie zawiedli. Główne, niedzielne ściganie było poprzedzone 6 kilometrową, sobotnią rozgrzewką pod samym Szczelińcem. Tym razem trasa prologu została wydłużona o dodatkowe 3km w postaci agrawek pod Szczelińcem, co miało uatrakcyjnić tą w sumie dość szybką "przystawkę" do dania głównego. Jeszcze 3 godziny przed startem warunki na trasie były całkiem znośne i nic nie zapowiadało ich zmiany. Tymczasem.

Relacja Fatbike Race 2019 6

"Kurła, lampka mi padła, no nie świeci się!!!! - takiego scenariusza zdecydowanie nie wziąłem pod uwagę. Rzeczywiście, mój reflektor odmówił posłuszeństwa na minutę przed startem. To jest niemożliwe! Jazda po ciemaku nie wchodziła w grę, choć w tamtym momencie byłem zdecydowany zaryzykować taki wariant. Zabawa, zabawą, ale adrenalina i chęć rywalizacji kazały zapomnieć o wycofaniu się. Na szczęście znalazła się dobra, rowerowa dusza, która użyczyła mi swoją mikro-lampkę rowerową. O dzięki Ci, dobry człowieku, niech ci Pan Bóg w lumenach, watach i dzieciach wynagrodzi. Brak odpowiedniej ilości światła, w połączeniu z nerwami szybko obrócił się przeciwko mnie. Pozornie łatwe odcinki w lesie zmieniły się w walkę o utrzymanie równowagi. Wyjazd na łąkę nie poprawił sytuacji, w słabym świetle trudno było znaleźć optymalny tor jazdy. Swoją drogą zgłoszę tu pierwsze zażalenie do organizatora. Zdecydowanie, na przyszłość, przenieście pochodnie z końca trasy właśnie tu, gdzie wzbogaciłyby atmosferę i doznania estetyczne uczestników prologu, nie wspominając o dodatkowym zabezpieczeniu ścigających.

Relacja Fatbike Race 2019 5Najsłabszym ogniwem nocnego prologu okazał się ostatni fragment trasy, pozornie błahy, krótki wyjazd z łąki na asfaltową drogę do mety. O ile w ciągu dnia był całkowicie do zrobienia, to rosnąca temperatura oraz agresywne opony rowerów zrobiły swoje i w trakcie zawodów podjazd okazał się małym wyzwaniem dla wielu uczestników - do stracenia były cenne sekundy, albo nawet minuty jak ktoś wpadł do strumyka. :)

Last but not least, nocne ściganie jak zwykle przysporzyło wiele emocji, trochę negatywnych ale zdecydowanie więcej pozytywnych. Nie ma co kwękać, bo w końcu to i tak cały czas zabawa, okraszona nutką rywalizacji. :)

"NIEDZIELA BĘDZIE DLA NAS"

Cytując klasyka: "Niedziela będzie dla Nas". Też tak myślałem szykując się do głównego dania, jakim jest od czterech lat maraton w lasach wokół Szczelińca i Błędnych Skał. Poranek przywitał zawodników wysoką temperaturą oscylującą wokół 8-9 kresek powyżej zera, co z jednej strony było przyjemne, ale jednocześnie budziło obawy co do warunków na trasie. Jak co roku, niezwykle emocjonującym momentem jest te kilka minut przed startem, kiedy można podziwiać zawsze liczną grupę tłuściochów. Tym razem faty przewyższały liczebnością cienkie kiszki, niemniej dało się zauważyć wyraźny spadek ogólnej liczby zawodników. Czyżby Fatbike Race stracił swoich miłośników? Niee...to niemożliwe.

Relacja Fatbike Race 2019 1

Peleton fatów wystartował równo o 11:00. Wiatr wspomagał na pierwszych kilometrach przed wjazdem do lasu, ale szybko okazało się, kto przesadził z ciśnieniem lub zbytnio zaufał swoim umiejętnościom. Efektownych wywrotek było co nie miara, czego sam doświadczyłem na wydawałoby się łatwym zjeździe. Koło wpadło w głębszy śnieg, a ja zaliczyłem idealne OTB, buziakiem ryjąc w śnieg. Łąka tradycyjnie rozciągnęła stawkę, a kolejne kilometry w lesie, przed wjazdem na kultową kładkę dodatkowo podzieliły jadących na grupy. Już te pierwsze leśne fragmenty uzmysłowiły jadącym, że w tym roku będzie ciężko. W miejscach zacienionych śnieg był przyzwoicie zmrożony i ubity, podczas gdy co bardziej odsłonięte fragmenty błyskawicznie zamieniały się w śnieżne grzęzawisko. Nie sposób było jechać, łatwiej było prowadzić tłusty ciężar - własny i roweru.

Relacja Fatbike Race 2019 7Kładka okazała się tylko preludium tego co czekało nas później. Dla zdecydowanej większości zawodników próba przejechania przez nią kończyła się kolejną glebą. Nie lepiej było na singlu zaraz za nią - rzadko która osoba próbowała zjeżdżać w głębokim śniegu. Po raz kolejny przekonałem się, że trzeba było nie demontować sztycy "myk-myk:....jak tu nie kląć i nie śmiać się jednocześnie, gdy po raz enty lądujesz głową w zaspie.?

Za kładką miłośników jazdy po śniegu czekała relatywnie spokojna jazda po szerokich szutrach, teraz przykrytych ładnie śniegiem. Tu raczej nie było walki o życie ponieważ śnieg był przyjemnie ubity. Wyjątkiem od tej reguły był drugi techniczny singiel, który wymagał od jadącego nieco więcej ekwilibrystyki. Ale przynajmniej był przejezdny.

Relacja Fatbike Race 2019 9Połowę dystansu wyznaczał bufet zlokalizowany tuż przy głównej drodze wojewódzkiej między Radkowem a Karłowem. I tak naprawdę to od tego momentu zaczęły się poważne schody, bo trudno tu nawet pisać o ściganiu :) :). Jak zwykle, wszystkiemu winna pogoda i ci cholerni cykliści. Pogoda, bo roztopiła jeszcze bardziej śnieg na leśnych duktach prowadzących do Pasterki. Cykliści....no wiadomo, pedałują gdzie popadnie, zsiadają, rozkopują, upadają i jeszcze bardziej rozkopują.

Relacja Fatbike Race 2019 10Nie będę ściemniał, to było najgorsze 15km ever. Do pełni szczęścia należy doliczyć słynną "łąkę", która w ubiegłym roku także dała się wszystkim we znaki ilością błota. W duchu liczyłem, że tym razem da się ten nieszczęsny fragment trasy przelecieć po ubitym śniegu. Jakież było moje (i nie tylko moje) rozczarowanie. To była rzeźnia. Zbawieni ci co mieli narty biegowe, bo ludzie z końca stawki mogli już tylko dzielnie maszerować. Na pocieszenie, fotograf robiący zdjęcia tuż na początku łąki poinformował nas, że "czub" też dymał z buta....

Relacja Fatbike Race 2019 17

Techniczny zjazd po kamulcach niedaleko Ostrej Góry był już tylko wyschniętą wisienką na torcie, ponieważ zmęczone ręce odmawiały posłuszeństwa w efektywnym prowadzeniu jednośladu. I stała się rzecz niesamowita. Po raz chyba pierwszy w życiu cieszyłem się jak dziecko widząc przed sobą znak informujący o 4km podjeździe do Karłowa. Rok temu przeklinałem ten moment, a teraz...teraz mimo umęczonego ciała, nienaturalny grymas twarzy zwany uśmiechem przeciął me lico. Ja pierdziu...."niedzielaaa będzie dla nas!"

Relacja Fatbike Race 2019 18

Bardzo szybko okazało się, że jednak trzeba było kupić tę cholerną zębatkę 28T, bo 32T w połączeniu z 46T na kasecie i moim obecnym stanem nie wróżyło nic dobrego. Aleee, mimo to parłem do przodu niczym dzik....tłusty dzik...Ruszyła maszyna po torach ospale, i ciągnie z mozołem i dyszy, i pierdzi....Buch, buch....Moje parcie na tarcie skończyło się na zirka kilometr przed końcem asfaltowego podjazdu, gdy z zbliżej nieznanych powodów pomarańczowa szczałka-pierdziałka nakazała skręt w las....w śnieg, znowu w kartoflisko. Jęk kurwików w oczach wręcz rozrywał bębenki w uszach. "Co oni kur..cze znowu wymyślili na sam koniec?" - to pytanie skierowałem do grupy fatbajkerów i jednej fatbajkerki, którzy także nie kryli radości ze zmiany podłoża. "No cóż...na przyszłość to warto zapoznać się mapą trasy tępa pało" - odparł nieco naspawany endorfinami rozsądek.

Relacja Fatbike Race 2019 12

Po pierwszych parudziesięciu metrach marszu, koleżanka także zadała pytanie, jedno z ważniejszych na tej imprezie: "Słuchajcie, zostało już tylko 12 minut do limitu czasowego. Co robimy? Asfaltem do domu, czy jednak po trasie...?. Chwila zastanowienia...cykanie zapadek w bębenku piasty słychać niczym walenie młotem...napięcie jak w Milionerach, tylko Hubercik gdzieś zniknął. Nie...skoro już tyle przejechaliśmy to byłoby to karygodne poddać się. Kolega na pomarańczowym, tłustym Specu dorzuca sakramentalne: "Pedal or die!". No to ciśniemy, do mety, do domu, do końca tego niezapomnianego dnia.

Relacja Fatbike Race 2019 15Ta decyzja okazała się być jedną z lepszych podczas FBR 2019. Ostatnie 4km do mety były położone wyżej niż pozostała część trasy przez co śnieg był zmrożony i człowiek po nim mknął. A może to świadomość bliskości wymarzonego końca tej śnieżnej katorgi dodawała skrzydeł. Ostatni fragment trasy prowadził po trasie znanej z nocnego prologu - zjazd do mety - sama słodycz. Tyle, że organizatorzy przygotowali na samiuśki koniec taki strzał z konfetti - do mety trzeba było przedrzeć się poprzez finałowe śniegowe kartoflisko i kartoflany mostek. :) :)...

Relacja Fatbike Race 2019 13"This is the End, my only friend the end..." - śpiewał Jim Morisson z The Doors. Po 4h i 26min padłem nieprzytomny w zaspę śniegu, z medalem na szyi. Nawet nie miałem siły napić się tradycyjnego bimbru rozdawanego najwytrwalszym uczestnikom tej imprezy - ten suplement uzupełniłem wieczorem. FBR 2019 będzie niezapomniany...przynajmniej do następnego roku, gdy znowu stawię się na starcie.

Relacja Fatbike Race 2019 11

EPILOG

Tak już całkiem na poważnie. Wyników nie będzie. Zwycieżyli Ci, co mieli wygrać :) :). Harpagany.

Redakcja Fatbike.com.pl pojechała na miarę swoich możliwości, czyli tradycyjnie przyzwoicie. Honory należą się jednak WSZYSTKIM - zwycięzcą był każdy. kto wystartował w tym roku. Szczególnymi wygranymi byli ci, którzy dotarli do mety, bez względu na czas. Szacun dla Was Kochani!

Relacja Fatbike Race 2019 14

Organizatorom także należą się podziękowania, bowiem przygotowali trasę perfekcyjnie na tyle na ile pozwalały warunki. Tylko pogoda znowu pokrzyżowała nam nieco szyki. Na przyszłość rozważyłbym jednak opcję dwóch dystansów - Fat FIT/Fat Mega. Ten krótszy byłby dla tych którzy nie czują się na siłach walczyć z łąką i podjazdami pod Szczelińcem. Zdaje sobie sprawę, że wszystkim nie da się dogodzić i zawsze znajdą się narzekacze. Niemniej, może warto przeprowadzić ankietę, która pokazałaby w jakim kierunku ma podążać FBR. Drugą kwestią jesf frekwencja. Ciekawym bardzo, czy Rysianka Fatbike Race, na tydzień przed FBR, odebrała jakąś część jego uczestników. Jeśli tak, to moim zdaniem trzeba by rozważyć zrobienie cyklu Fat Bike Race. Mamy fantastyczną imprezę Biały Kruk w Janowie Lubelskim, mamy Rysiankę i mamy Monterię. Czemu nie połączyć tych tłustych rywalizacji i zrobić "generalkę". Potencjalnie łatwiej przyciągnąć głównych sponsorów ze względu na większą medialność. Zastanówcie się ludziska, bo temat moim skromnym zdaniem ciekawy.

Ja tymczasem powspominam sobie TĄ niedzielę wychylając Wasze, uczestników zdrowie i oglądając fantastyczne zdjęcia. Niech tłusta moc będzie z wami!

Michał Śmieszek

fantastyczne zdjęcia: Maciej Niechwiadowicz Photographer oraz Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe

P.S Za wszystkie przekleństwa w tekście bardzo (nie)żałuję, proszę o pokutę i rozgrzeszenie, gdyż są one wynikiem emocji oraz prostego języka chłopa od siodełka oderwanego"