Kona WoZo & Wo 2018

kona wozo 8

Pełnotłuste dwie Kony wtaczają się z nami w kolejny rok. Już wiemy, że 2018 nie przyniesie diametralnych zmian, a jedynie lekki lifting. Czy jest on na tyle trafiony, żeby odebrać konkurencji trochę fatbajkowego rynku? No jasne, przecież to KONA.

Kona to marka, która jest się światową ikoną. Ikoną, której nie trzeba raczej nikomu przedstawiać. W moim życiu i w kształtowaniu mojej rowerowej osobowości , Kona odegrała ogromną rolę. Dobrych kilkanaście lat wstecz rozpoczęła się moja fascynacja ekstremalną jazdą na dwóch kółkach. Dziesiątki filmów na dysku, które w kółko mogłem oglądać tylko podsycały pragnienie przejścia na ciemną stronę mocy. Kona w tym wszystkim stała na szczycie podium moich marzeń. Potrafiłem zamknąć oczy i z automatu wymienić najciekawsze modele. Póki co, minęło wiele lat, a w mojej kolekcji rowerów Kony brak. Ale kto wie, może kiedyś…

A teraz do rzeczy. Nowy rok, nowa oferta, nowe dwa faty. Na pierwszy ogień, lepszy, droższy, ciekawszy. Powitajmy tłustego WoZo.

wozo

Wozo nie jest maszyną zbudowaną od nowa. Jest jedynie odświeżonym modelem z poprzedniego roku. To co widać na pierwszy rzut oka, to kąpiel szkieletu w innej farbie. Mi osobiście chyba nawet bardziej się podoba nowa kolorystyka. Tym razem chociaż dobrano analogiczną kolorystykę naklejek na Bluto. Zmianą na plus jest też oprawienie rafek nowymi papuciami z fabryki Maxxisa. Miniony z odmiennym bieżnikiem na przód i tył, do tego w słusznym rozmiarze 4,8” zamiast wysłużonego modelu Schwalbe Jumbo Jim to trafne posunięcie.

kona wozo 2

Porzucono także średni pomysł z podstawowymi hamulcami Shimano, na których miejsce wskoczył  SRAM Level T. Brawo.Cała reszta praktycznie bez zmian, czyli zostają: napęd GX, korba Race Face, rafki Sun Ringle MuleFut, amor od Rock Shox’a. Z ciekawych patentów, które można było zobaczyć już w zeszłym roku to przestawne haki tylnego koła czy otwory na przewód do regulowanej sztycy. Cena u polskiego dystrybutora: 10 399,00 zł.

kona wozo 5

 

Kona Wo

wo

Wo, czyli tańszy z tłustych braci, także przeżył delikatną metamorfozę. Nowy kolor jest zdecydowanie bardziej wyrazisty. Mocno rzuca się w oczy i o to chodzi. Poza ceną, odchudzono także napęd z 1x11 do 1x10. Bardzo fajne obręcze, które ostały się w droższym modelu, tutaj zostały wyparte przez produkt o nazwie Shinning, niestety nie Tubeless Ready. Może trochę szkoda. No ale coż, coś za coś.Cena jakby nie patrzył jest przystępna: 5 199,00 zł.

Mam wrażenie, że o ile Wozo zrobił krok do przodu, to Wo zrobił niewielki krok w tył. Wozo przeszedł lifting celem ulepszenia, zmiany w modelu Wo miały raczej za zadanie obniżenie ceny do bardziej atrakcyjnego poziomu. W obydwu przypadkach, chyba warto byłoby się już rozstać z mocowaniem tylnego hamulce w „standardzie” IS, ale jest to ta jedna z niewielu rzeczy, do których usilnie można się przyczepić. Tak czy inaczej, Kona to bardzo ciekawa propozycja i godna rozpatrzenia. Toż to KONA! Nic tylko brać.

 

Bartosz Bidas