Test Rocky Mountain Blizzard - "It's about fucking time"

RM Blizzard 2 (1 of 1)

Stary Indianin, słysząc pozytywną odpowiedź Toppera Harley odnośnie kupna baterii do walkmana odpowiada: "It's about fucking time!" Czas najwyższy przedstawić Rocky Mountain Blizzard 2015.

 

Do tego testu przymierzaliśmy się o dziwo jak pies do jeża. Cholera wie czemu. Musiał minąć sezon. A teraz, już zima za pasem - zatem idealna pora na przesiadkę na tłuste koła. Bo jazda na tłustych papuciach to super zabawa, tym lepsza, gdy jeździec dosiada nie para-tłusty rower z Auchan, lecz markowy sprzęt przygotowany przez specjalistów. My przez krótki czas mieliśmy okazję dosiąść aluminiowego wszędołaza Rocky Mountain Blizzard. Na przekór nazwie, żadna zamieć śnieżna nas nie zwiała. Tym razem to tłusta bestia okazała się być niczym lodowa burza, niszcząca wszystko na swojej drodze. No dobra...starczy już tej paplaniny...

Rocky Mountain Blizzard reprezentuje średnią klasę grubasów. To zaawansowany technologicznie projekt, który ma w teorii zaspokoić podstawowe potrzeby entuzjastów tłustego szaleństwa, czyli ma być sprawny, efektywny, trwały i rozwojowy. Głównymi elementami są tu: wysokiej jakości aluminiowa rama oraz amortyzator Rock Shox Bluto - wbrew pozorom nieodzowny element fat-bajków ze sportowym zacięciem. To części, które stanowią nie tylko platformę dla reszty komponentów, lecz w pewnym sensie od razu wyznaczają przeznaczenie modelu Blizzard. Nie ma co kombinować i snuć dziwne teorie - geometria RM Blizzard + amortyzowane widły = sportowa "zamieć" do śmielszej zabawy na szlaku. O  tym także za moment.

RM Blizzard 4

Szkielet wykonano z popularnego stopu AL6061 poddanego obróbce termicznej, zaś profil poszczególnych rur uzyskano dzięki procesowi hydroformowania. Warto zwrócić uwagę na elegancko położone tzw gładkie spawy, które świadczą o klasie wytwórcy oraz na miłe technologiczne dodatki - sztywną oś tylnego koła, powiększoną główkę (tapered) oraz schowane cięgna przerzutki. Jednakże urok modelu Blizzard polega na genialnym zestawieniu matowej czerni z szarymi wstawkami. Rower nie krzyczy, ale mało kto przechodził obojętnie obok niego. Możecie wierzyć lub nie, ale nie tylko grubaśne koła przyciągały zazdrosne spojrzenia.

RM Blizzard HeadTube

RM Blizzard BB muff (1 of 1) RM Blizzard Inner Cables (1 of 1)
RM Blizzard PostMount Test Rocky Mountain Blizzard 008
Test Rocky Mountain Blizzard 016 Test Rocky Mountain Blizzard 015

Blizzard został domyślnie zaprojektowany tak, aby być tzw. kompletnym rowerem - rozstaw tylnej osi 12x197m i obecność bardzo szerokich opon to nie tylko pokaz "siły", lecz przede wszystkim wielozadaniowość tego jednośladu. Wystarczy drobna zmiana w postaci węższego ogumienia i już mamy maszynę o bardziej sportowej charakterystyce, tym bardziej iż Blizzard zachęca do ostrzejszej jazdy dzięki dobraniu ciekawych kątów.

geo roweru

W pierwszej chwili może zastanawiać płaski kąt główki ramy 68.5st gwarantujący przede wszystkim wysoką "stabilność", na przykład na zjazdach, jednakże w połączeniu z obniżonym środkiem suportu oraz 51mm offsetem amortyzatora RS Bluto otrzymujemy rower, z który bardzo chętnie reaguje na ruchy kierownicą. Tu proszę się nie śmiać (zwłaszcza ci, którzy do tej pory nie śmigali na facie) - Rocky Mountain Blizzard naprawdę umie skręcać.

Test Rocky Mountain Blizzard 019

Osprzęt...

Blizzard fabrycznie uzbrojony jest z myślą o jeździe w terenie, w szczególności po wymagających nawierzchniach. Nazwa zobowiązuje, można więc zawyrokować, że idealnym środowiskiem dla tego tłuściocha jest przyzwoita i ostra zima. Świadczy o tym napęd - 1x10 z przednią koronką 24T Race Face Narrow-wide i kaseta SLX 11-36T. Ten zestaw faktycznie nie jest najlepszy, gdy przyjdzie Nam śmigać po asfalcie, ale za to idealnie sprawdza się w terenie.

Test Rocky Mountain Blizzard 011 Test Rocky Mountain Blizzard 010

Warto przypomnieć, że rama posiada gniazda do montażu przedniej przerzutki. Bez problemu zamontujemy mechanizm dwurzędowy, a nawet trzyrzędowy. Jedynym warunkiem będzie zmiana ogumienia na "skromniejsze" niż fabryczne 4.7"

Za precyzję zmiany biegów odpowiedzialna jest z tyłu przerzutka Shimano XT Shadow Plus z blokadą wózka, zaś z przodu manetka Shimano SLX.

Koła...zawsze wdzięczny temat. W przypadku tego tłuściocha wręcz obowiązkowy. Projektanci Rocky Mountain po raz kolejny postawili na sprawdzone rozwiązanie: mocne obręcze Sun Ringle Mulefut 80SL, szprychy DT Competition oraz piasty Wheeltech Fatso. Przednie kompletne koło (opona + dętka + tarcza + koło właściwe) wrzucone na wagę wycisnęło 3535 g, a tylne bogatsze o kasetę - 4053 g.

Test Rocky Mountain Blizzard 020

Całość obuto w kapcie Vee Bulldozer 26x4.7. Ten cały zestaw nie jest przesadnie ciężki, ale do lekkich także nie należy. Na pewno jednak zniesie bardzo wiele. Sprzęgło tylnej piasty posiada aż 6 zapadek, co pozytywnie wpływa na jego trwałość. Warto jedynie pamiętać o mocnym dokręceniu sztywnej osi tylnego koła i sprawdzać okresowo jej stan. Nam się nie przydarzyło, ale na zagranicznych forach krążą opowieści krytykujące luzy pojawiające się relatywnie szybko na łożyskach. Zdaniem przedstawiciela Rocky Mountain winowajcą jest właśnie zbyt słabo dokręcona sztywna oś.

Test Rocky Mountain Blizzard 009

O oponach Vee Bulldozer można powiedzieć nie tylko to, że są potężne i ciężkie, ale także, że wycisną z nas siódme poty na bitych drogach. W końcu buldożer to nie dzika fretka i nigdy nie będzie rozpędzał się tak szybko jak reszta. Za to gryzie glebę i trzyma się jej cholernie mocno - to jest największa zaleta tego modelu. Gdy już uda się użytkownikowi rozbujać "Zamieć" to czasami warto się zatrzymać. W tym pomogą doskonałe hamulce Shimano SLX z mechanizmem Servo-Wave, wspomagającym akcję hamowania.

Rocky Mountain wyposażył swojego flagowego fata w większość komponentów sygnowanych własną marką. Niestety, nie ma się do czego przyczepić. Pewnego rodzaju ciekawostką na tle innych fatów jest płaska kierownica Race Face "Flat Bar" z 9st gięciem do tyłu i względną szerokością 710mm. Osobiście uważam, że mogłaby być kilkanaście milimetrów szersza, aby wspomóc manewrowanie, niemniej nie jest to konieczna do wymiany część. Wspornik kierownicy, produkcji własnej, jest skromnie krótki - zaledwie 60mm. Wraz z relatywnie krótką górną rurą, sprawia, iż pozycja jadącego nie jest przesadnie wyciągnięta, co jednak nie upośledza podatności na skręcanie.

Za komfort odpowiedzialna jest klasyczna sztyca Rocky Mountain SL 31.6mm/400mm, bardzo dobre siodełko WTB Volt Race oraz chwyty RM pokryte kratonem. Trzeba wspomnieć o obecności w ramie otworów przelotowych do montażu przewodów sztycy "myk,myk". Kto będzie częściej oglądał single i góry, ten poważniej powinien pomyśleć o wymianie na takową.

No to jak się do cholery jeździ na "Blizzardzie"? Można by odpowiedzieć, że genialnie, wręcz zajebiście, ale byłoby to mimo wszystko duże uproszczenie. Jak napisałem parę akapitów wcześniej, Rocky Mountain Blizzard to jednoślad wielozadaniowy. W jednej chwili potrafi przeistoczyć się z potulnego muła, w kozicę górską. Sprzyja temu geometria ramy. Blizzard jedzie stabilnie zarówno w górę jak też w dół. Pewność na zjazdach dają nie tylko szerokie opony lecz neutralna pozycja jadącego, dzięki której łatwo wpływać na poczynania czarno-szarego tłuściocha. Podczas pokonywania wzniesień, Blizzard prowadzi się przewidywalnie, co zawdzięcza relatywnie długiemu ogonowi, obniżonej mufie suportu. Pomaga także stroma rura podsiodłowa - łatwiej utrzymać wysoki rytm pedałowania. Mogłoby być efektywniej na bardzo stromych górkach, ale tu na niekorzyść działa nieco krótsza, górna rura (realnie).

Nie można pominąć innej ważnej cechy ramy jaką jest wyjątkowo niski przekrok, który zwiększa bezpieczeństwo naszych klejnotów i tym samym wyzwala dodatkowe pokłady odwagi. Byle by tylko nie przegiąć...

 RockyMountainBlizzard 03

Jak już wspomniałem, Rocky Mountain Blizzard potrafi zaskoczyć zwrotnością, zwłaszcza w kontekście niewyśrubowanych parametrów ramy. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby tak dziabnąć ogon o 10-15mm - bestia po prostu. W obecnej formie Blizzard to typ doświadczonego włóczykija klasy All Mountain, a nie wariata do szaleństw. Jazda po krętych ścieżkach jest przyjemnością, nie wyzwaniem.

Bardzo przydaje się amortyzator Rock Shox Bluto, który niweluje poważne nierówności oraz charakterystyczne dla fatów podskakiwanie, gdy opony mają więcej powietrza w środku. Jest sztywny bocznie i miękko ugina się.

 RockyMountainBlizzard 01

Blizzard miał także okazję pokazać swoje możliwości w prawdziwym śniegu. Generalnie zacnie dawał sobie radę, ale kluczowym elementem efektywnej jazdy okazały się opony i właściwe ciśnienie. Kanady nie odkryłem. Vee Bulldozer 4.7" to nie są typowe zimowe kapcie, więc trudno było oczekiwać cudów. Dopóki śnieg nie był bardzo głęboki i kopny, Blizzard ciągnął niczym ruski czołg. Skuteczne przeczołganie się przez zaspę śniegu wymagało jednak dobrej techniki i drastycznego upuszczenia wiatru w kołach. Fizyki nie oszuka nawet fatbike. Dlatego warto wozić ze sobą pompkę, aby po wjechaniu na twarde podłoże nie złapać od razu kapcia. Poważnie rozważałbym także przejście na system bezdętkowy - obręcze SunRingle Mulefut oraz opony Vee są do tego przystosowane. Jakość jazdy zmieni się wtedy diametralnie na korzyść Rocky Mountain.

RockyMountainBlizzard 02

No i ostatnia rzecz, jakiej nie można było nie zauważyć. Wydaje mi się, że w bardzo gęstym błocie prześwit między oponą 4.7"-4.8" a tylnymi widełkami może szybko zostać zapchany przez materiał i skutecznie utrudnić dalszą jazdę. Dramatu nie ma - podkreślam, ale spodziewałbym się ciut więcej przestrzeni. Sami oceńcie.

Test Rocky Mountain Blizzard 014 Test Rocky Mountain Blizzard 012

PODSUMOWANIE.

Patrz: tekst wyżej....A na poważnie, Rocky Mountain Blizzard 2015 jest bardzo udanym tłuściochem z minimalną ilością "niedociągnięć", które de facto można spokojnie pominąć. Kanadyjczycy stworzyli fata, który może być doskonałą platformą pod dalszą rozbudowę, ale również sprawdzi się jako docelowy jednoślad, w którym wymianie podlegać będą jedynie zużywające się w naturalny sposób komponenty. Dobra ocena modelu Blizzard wynika nie tylko z obecności przyzwoitego osprzętu, lecz także z wysokiej jakości wykonania ramy oraz tego co najważniejsze w każdym rowerze - frajdy z jazdy! Tu każdy znajdzie coś dla siebie - rowerowi turyści, oraz entuzjaści sportowej jazdy. Krótko mówiąc - uniwersalna automata do wiązania tłustego krawata.

RockyMountainBlizzard 04

PLUSY:

  • Bluto - niby tłuściochy słyną ze swoich nadnaturalnych zdolności do amortyzacji gumami, ale mieć 10 cm i nie mieć ...
  • Shimanowski napęd i hamulce!
  • Sztywna, elegancka rama - dobra pod dalsze inwestycje
  • Mocne koła
  • dobrze dobrana geometria

MINUSY:

  • Napęd 1x10. W trudnych warunkach zakres będzie wystarczający, ale 2x10 byłby bardziej elastyczny. Na zjazdach można dokręcić.
  • Niezbyt zimowe opony + relatywnie wysokie opory toczenia
  • niewiele miejsca na błoto
  • co tu jeszcze ...
  • Tak, wiemy minusy troszeczkę naciągane ;)

2016 UPDATE

Rocky Mountain uważnie słucha swoich sympatyków i użytkowników rowerów. RM BLIZZARD 2016, to jeszcze lepsza maszyna! Nowa grafika i przede wszystkim "poprawiona" rama z większą ilością wolnego miejsca na błoto. Ponadto nowa "Zamieć" otrzyma amortyzator Bluto o skoku 120mm oraz kompletne koła Sun Ringle (włącznie z piastami SunRingle SRC), co tylko wyjdzie jej na dobre :). Reszta konfiguracji w sumie bez zmian.

BLIZZARD 50 SIDE

Michał Śmieszek i Artur Drzymkowski

 

Rower do testów udostępnił dystrybutor marki Rocky Mountain w Polsce, firma AIRBIKE z Warszawy.

 

airbike logob