Test amortyzatora RockShox Bluto RL

Bluto-- RS 11

Praktycznie od pojawienia się fatbajków, mim jeszcze powstały pierwsze prototypy przedniej amortyzacji, toczą się dyskusje o potrzebie i celowości amortyzowania przodu tłuściocha. A jak to w praktyce wygląda po zastosowaniu 100mm amortyzatora RockShox Bluto RL sam doświadczam i dzielę się teraz tymi spostrzeżeniami...

Bluto-- RS 13
Nie tak dawno, bo jeszcze rok z okładem, większość uważała, że grube opony i niskie ciśnienie są wystarczające do jazdy praktycznie w większości warunków. Kiedy na rynek zawitał pierwszy seryjny amortyzator, właśnie omawiany Bluto od RockShox'a, niektóre firmy od razu w topowych modelach zaczęły montować te amory. Fatbajkowi zapaleńcy także przystąpili do modernizacji swoich maszyn z przodu. Dyskusje jednak pozostały, ale zmieniła się ich optyka.

Bluto-- RS 09

O co tu właściwie chodzi? Jest kilka podstawowych aspektów. Po pierwsze ciężar, po drugie sztywność, po trzecie koszty, po czwarte, a może właściwie po pierwsze celowość. Od końca patrząc, to tłuściochy stały się, czy ktoś chce, czy nie chce - rowerami górskimi! Piaski, czyli wszystkie pustynie i plaże, śniegi na wszelkich szerokościach geograficznych, to można rzec ich pierwotne środowisko, ale dzisiaj faty jeżdżą cały rok i coraz więcej po górach. Tam także świetnie się odnalazły. A skoro góry, to wypada zastanowić się, czy opona nawet z niski ciśnieniem zamortyzuje swobodne swawole i szybką jazdę? Po śniegu, po równym terenie, po piachu i to wszystko bez większych uskoków i przeszkód, opona i niskie ciśnienie poradzi sobie, zabezpieczy trakcję i poprawi komfort. I to na tyle. Oczywiście znajdą się tacy, co poradzą sobie na sztywno w każdych warunkach. Nie wątpię. Ale przy coraz lżejszych rowerach i ich zwiększających się możliwościach, przednia amortyzacja moim zdaniem jest nieodzowna. Chyba, że ktoś rekreacyjnie chce pojeździć grubasem po okolicznym lasku, śniegu lub plaży, dla niego amortyzator będzie zbędnym wydatkiem.

Bluto-- RS 05

Po drugie ciężar - faktycznie amortyzator zwiększa wagę roweru o ok 800-1000g, ale przy coraz lżejszych kołach i oponach, można to zneutralizować, a zysk jest spory. Oprócz lepszej trakcji i amortyzacji, można jeszcze lekko zwiększyć ciśnienie w przednim kole, przez co uzyska się mniejsze opory toczenia, nie tracąc nic na komforcie i trakcji. Sztywność to kolejny rozważany dylemat. Jeśli przy sztywności Bluto, ktoś zauważy różnicę w stosunku do sztywnego widelca, jest mistrzem, albo działa to jak placebo :) Ja tego nie czuję. Przy tych ciężkich i stosunkowo miękkich kołach jest naprawdę sztywnym amorem. Koszty, a owszem są, to logiczne, ale w zamian uzyskujemy pełną gębą górskiego tłuściocha, który dużo więcej może...

Bluto-- RS 10
A teraz kilka słów o obiekcie naszych rozważań.
• za podstawę tego modelu posłużyły rozwiązania, za które znamy z amorów RockShox m.in. Reby i innych
• aluminiowe golenie górne z wykończeniem Fast Black
• sztywna 150mm oś Maxle o średnicy 15 mm
• zdalna blokada skoku
• poszerzana rura sterowa z aluminium
• sprężyna powietrzna Solo Air

Bluto-- RS 06
Żeby spełnić wymogi tłuściocha korona, oś, golenie dolne zostały wzmocnione, by lepiej znosić większe siły skręcające, działające na szerzej rozstawione elementy. Podobnie jak w modelach RS-1, Reba, Sid i Revelation istnieje możliwość zmiany objętości komory powietrznej, poprzez instalację różnej długości tokenów, dzięki czemu można dobrać pod siebie charakterystykę pracy i siłę potrzebną do ugięcia amortyzatora do końca.
SPECYFIKACJA OGÓLNA
• Skok: 80, 100, 120 mm
• Sprężyna: powietrzna Solo Air
• Tłumienie Motion Control
• Golenie górne: aluminiowe średnicy 32 mm, wykończenie Fast Black
• Golenie dolne: odlew z magnezu, do rowerów typu Fatbike, wzmocnienia Power Bulge,
• mocowanie hamulca Post Mount
• Korona: odkuwana z aluminium AL 66 TV
• Rura sterowa: aluminiowa, Tapered 1-1/8″ do 1-1/2″
• Oś piasty: Maxle Lite 15x150 mm

Bluto-- RS 04
Widelec waży ok 1790g, co jest dobrą wagą i mieści na luzie oponę do 4.8". Pozwala także w znany prosty sposób się skonfigurować, co w jeździe przekłada się na przewidywalne odbicia i kontrolę jazdy. Nie będę opisywał ustawień amora, bo jest ona znana i prosta, jedynie zwrócę uwagę, że zastosowałem ciśnienie w komorze trochę wyższe niż to wynika z instrukcji. Ale, to bardzo indywidualne. Do tego otrzymujemy w omawianej wersji RL, możliwość zablokowania skoku przez zamknięcie obiegu kompresji manetką OneLock.

Bluto-- RS 01

Bluto-- RS 02

Kilka słów o niej, od ponad roku będącej na rynku - manetce OneLock. Pamiętamy PopLock, PushLok, z którymi bywały problemy, teraz jest nowa zapewniająca pełną kontrolę wyciągniętym palcem. Dzięki większemu przełożeniu dźwigni, operowanie blokadą staje się płynniejsze i łatwiejsze. Posiada dwie dźwignie, jedna napina, druga luzuje linkę. Działa lekko i płynnie, wkładamy bardzo małą ilość siły, lekki nacisk i po manewrze. Konfigurowalna, bo może być montowana po lewej, po prawej, pod kierownicą, nad kierownicą, na wysokiej lub niskiej obejmie. Wymaga po przejściu z innych manetek przyzwyczajenia i mam nadzieję, że będzie mniej problematyczna od niektórych poprzedniczek :)

Jak pracuje Bluto w zróżnicowanym terenie, ale bez ekstremów pokazuje poniższy film.

W mojej krótkiej fatbajkowej karierze już po pierwszych jazdach w górach na sztywnym widelcu powiedziałem, że jeśli tłuścioch, to tylko z przodem amortyzowanym. I nie pomyliłem się, bowiem dotychczasowe jazdy, w tym mnie tylko utwierdzają. Bluto swoją sztywnością powinien uciszyć nawet malkontentów, bo jest ona na tyle wystarczająca, że nie czuję różnicy w stosunku do zawieszeń przednich w tradycyjnych rowerach górskich. Mój fat posiadając Bluto przekształcił się w pełnowartościowy rower górski, do jazdy przez cały rok w każdych warunkach i prawie wszędzie. To ostatnie jest najbardziej rajcujące. Otwiera nowe możliwości w doznaniach jazdy rowerem. Nic mu nie jest straszne i nie do pokonania. Amortyzator w niczym nie utrudnia manewrowania, można jeździć ogólnie na wyższych prędkościach, bardziej agresywnie, a przede wszystkim bezpieczniej. Pokonywać większe przeszkody i bezpiecznie wychodzić z wielu zaskakujących na trasie niespodzianek. Jest może dziwne, że tylko 100mm daje tyle możliwości i radości, ale przy tłustej oponie powyżej 4", jest to w mojej ocenie wystarczający skok. Rozważając przednią amortyzację, nie sposób spojrzeć na całość zagadnienia związanego z kołami i trakcją. Moje sugestie zgodne z tym, co praktykuję są następujące. Wyrzucamy dętki i zalewamy opony mleczkiem, w zależności od mleczka i wielkości opony w ilości ok 200-250ml. Daje to i tak ok 200-250g niższą wagę koła, ale przede wszystkim zmienia charakterystykę pracy opony. Opony są „miększe" i zdecydowanie inaczej pracują, co przekłada się na trakcję. Oczywiście ma to też ścisły związek z zawieszeniem. Osobną kwestią jest dobór właściwego ciśnienia w oponie, a to w zależności od naszego ciężaru, terenu, w jakim jedziemy i oczywiście preferencji oraz „czucia" roweru. To wszystko perfekcyjnie ustawimy jedynie na podstawie prób i doświadczania poszczególnych konfiguracji ciśnienia. Jak już wspomniałem zastosowanie przedniego amortyzatora pozwoliło mi podnieść trochę ciśnienie w przodzie oraz bardzo minimalnie w tyle. Zyskiem są odczuwalnie mniejsze opory toczenia, przy zachowaniu komfortu i trakcji.

Bluto-- RS 08
Sterowanie amortyzatorem z poziomu manetki na kierownicy jest dla niezbędne, zwłaszcza w bardziej zróżnicowanym terenie, gdzie decyzje i zmiany są szybkie. Nowy OneLock świetnie i lekko z tym sobie radzi.
Pora na jakieś podsumowanie. RockShox wypuszczając na rynek Bluto, w sprawdzonej konstrukcji i jakości, wpisał się celnie w potrzeby fanów tłuściochów. To bardzo dobry amor, świetnie sprawdzający się w większości konstrukcji fatbajków. Zadowoleni powinni być prawie wszyscy, chcący fata postrzegać i używać, jako rower całoroczny i dla którego nie ma prawie terenu nie do zdobycia. To jest jak już wielokrotnie podkreślałem, rower górski, co prawda nie do ścigania, ale górski. Tak ja go postrzegam.

Bluto-- RS 12

Trening zimowy w górach na nim, to inna jakość. Dopóki można zimą tłuściochem jeździć po górach i lasach, nie zamienię tego treningu na gonitwę po asfalcie szosą lub jakąś hybrydą. A sport? Po ostatnim Fat Bike Race w Karłowie, kto wie, co jeszcze nas czeka w rozwoju bardziej sportowych inicjatyw na tłuścioszkach. Impreza w Górach Stołowych potwierdziła, że nawet w polskich warunkach sportowa zabawa na fatach ma sens i jest potrzebna.

I nie zgadzam się z niektórymi teoriami, ze fatbajk ma być prymitywny i prosty, może tak było, ale na dziś nie...

Ryszard Biniek