Bajka o czarnym, tłustym kaczątku - test ramy/roweru Aljot Fat

Test Aljot Fat White"I on taki w tej białej sukience, Jak piękny tłusty Ptak, który zapiera w piersi dech. Chwyciłem mocno ster w moje ręce i żeglowałem zasłuchany w słodki śmiech..."*

 

-Nie, Żwirkuuu, to nie było tak... - powiedział Muchomorek. - Ta baśń zaczynała się nieco inaczej. Posłuchaj: Za siedmioma górami, siedmioma morzami, generalnie w ciul daleko, żółciło się żyto i zielenił owies. W blasku słońca, w gąszczu sitowia siedziała tłusta kaczka, wysiadująca pisklęta. Wszystkie jajka były piękne, oprócz jednego, które było większe i jakieś takie inne, czarne jak karawan...z pozostałych jajek szybko wykluły się piękne pisklęta - wyczynowe i lekkie. Za to największe jajco w ogóle nie pękało. Twarda sztuka...- Muchomorek aż spocił się w tym momencie, zupełnie jakby sam wysiadywał tą bajkową pisankę albo kamienie nerkowe. - Nadeszła szara, momentami biała zima. I wtedy nagle jajko pękło a ze skorupki wyjrzało duże, tłuste, czarne jak noc, i niepozorne coś....zamiast łapek miało dwie czterocalowe, czarne opony na czarnych obręczach. W miejsce głowy, długaśną czarną kierownicę... No po prostu jakiś tłusty potwór, a nie piękna kolorowa ptica. Ale na swój dziwny sposób nasz bohater, choć taki dziwny, emanował ciepłem i potrzebą akceptacji.

Test Aljot Fat 5

Wszystkie zwierzęta, a nawet ludzie wytykali palcami biedną ogromniastą kaczuchę. Że ciężka, że czarna, że tłusta. "Oooo, pacz Tato jakie wielgachne opony", wołały dzieci, a rodzice kiwali tylko głowami z politowaniem. Szybko okazało się, że czarna ptaszyna, potrafi znacznie, znacznie więcej niż te piękne żółciutkie rachityczne jedno-loty. Przez kałuże przetacza się jak amfibia, pod górę człapie jak czołg, skręca jak łasica, a przez śnieżne zaspy płynie jak Alberto Tomba - Muchomorek kątem oka zauważył rozanielony wyraz twarzy Żwirka, mimo to ciągnął dalej... niesamowitą baśń. Tłusta ptica, na przekór światu, niezwykle szybko zaczęła zmieniać się nie do poznania. Pozbyła się tego, co zbędne i nieprzydatne i brzydkie. Pewnego razu, nieświadome własnej tak wielkiej ewolucji spotkało nad zamarzniętym jeziorem niezwykłe stworzenia - tłuste, wielkie i kolorowe zwane Fatbajkami, które otoczyły go i zakrzyknęły: - A zali wżdy, tyś jest jednym z nas. - Zobaczcie, nowy Fatbajk przybył! Jaki piękny, najpiękniejszy z Nas wszystkich!
A tłusty odmieniec spojrzał w skutą lodem taflę jeziora i oniemiał, bowiem biel i żarówiasty róż zastąpiły piekielną czerń! 

Test Aljot Fat 9Nasz młody Fatbajk zawstydził się bardzo, ponieważ teraz to pozostałe Fatbajki kłaniały mu się z uznaniem! Dzieci pobiegły po rodziców, by i oni mogli zobaczyć niezwykle pięknego ptaka, który przybył na ich staw. On jednak trwał z kierownicą schowaną pod skrzydłem ze wstydu i strachu, że to tylko sen i zaraz znowu obudzi się wśród szydzących kaczek, czy nieprzyjaznych kotów Prezesa.
- Nigdy nie marzyłem o takim szczęściu... Nigdy! - szeptał wzruszony. A wraz z nim szeptał ze łzami w oczach Muchomorek. Żwirek skwitował to krótko... - Mój ci on, mój ci, jeno różowy koszyczek na bidon mu założę"

**************************

I pewnie wy drogie dziatki, zastanawiacie co ma piernik do wiatraka a Muchomorek do Żwirka. Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Otóż czasami piękno oraz dobrze zrobiony produkt ukryte są pod płaszczykiem niskiej ceny i braku odpowiedniego "PiAr".

A idealnym tego przykładem jest czarna stalowa rama do fatbike'a, którą od co najmniej paru miesięcy można nabyć w sieci pod kilkoma "markami", choć jej wspólnym dystrybutorem jest firma Aljot.

"Fat bajk po polsku, część druga" - tak zapewne trafniej brzmiałby tytuł powyższego testu, ponieważ mój jednoślad będący propozycją w/w firmy z Solca Kujawskiego, bazuje właśnie na tej niepozornej i tłustej "stalówce".

No, to "Let's Get Fat & Ride"

PIERWSZE WRAŻENIE

"Aljot Fat" (tak go nazwijmy) przybył na Mazowsze w dźwięku fanfar oraz wielkiej niewiadomej. Jedyne co o nim wiedziałem, to jego "czarne upierzenie" oraz materiał ramy. Osprzęt miał być niespodzianką, choć rąbek tajemnicy został uchylony dzień wcześniej - "Michał, twój tłuścioch jest propozycją skierowaną do masowego odbiorcy". Chmmm, zabrzmiało jak z bajki o brzydkim kaczątku...

Zatem punkt po punkcie:

  • Rama: stal Cr-Mo 4130
  • Widelec: stalowy, Cr-Mo 4130, sztywny
  • Obręcze: Stars Circle, 32h, drążone
  • Piasty: Novatec D101SB (front), D201SB (tył)
  • Szprychy/Nyple: CN Spoke
  • Opony: KENDA Juggernaut Sport 26x4.0" DTC, Wire-bead
  • Kierownica: Zoom Proffesional Riser 720mm, 31.8mm
  • Mostek: Zoom Ultra Light 110mm; 31.8mm
  • Sztyca: Kalloy 27.2mm
  • Manetki (tylko tył): Shimano Acera 8sp
  • Mechanizm korbowy: Prowheel 34T na kwadrat
  • Suport: NECO 159mm
  • Przerzutka tył: Shimano Altus
  • Kaseta: Shimano HG30 11-32
  • Hamulce: tarczowe, mechaniczne AVID BB5
  • Klamki hamulcowe: Promax, aluminium kute na zimno
  • Pedały: Velgo platform
  • Chwyty: VELO Lock-on
  • Siodełko: VELO ProX
  • Stery: NECO H738-AL

 Total 16.9kg

 

Test Aljot Fat 10No i wyszło szydło z worka i zagrało na dudach, ale za to naprawdę ładnie i z wizualnym dźwiękiem. Mój tłuścioch to zdecydowanie, niepretensjonalnie czarny, stalowy "killer" z czerwonymi akcentami w postaci szerokiej taśmy na obręczach, wyjątkowo wygodnych chwytów kierownicy, przyzwoitego, choć nie wyczynowego siodełka i charakterystycznych dekli zacisków hamulcowych Avid BB5.

Sercem jest jednak rama, która w rzeczywistości prezentuje się znacznie lepiej niż na zdjęciach znalezionych w sieci. Jest przyzwoicie pospawana, choć widać, iż nie jest to dzieło "Migomatu" mistrza Michała Anioła. Pamiętając jednak cenę detaliczną ramy (na Allegro średnio od 470PLN, z widelcem) należy podkreślić, iż testowy egzemplarz został wykonany z należytą starannością - nie ma "nienaturalnych krzywizn", dziurawych spawów, itp.

Jak przystało na prawdziwą "stalóweczkę", rurki głównego trójkąta mają skromne przekroje, co sprawia, że Fat nie jest aż tak bardzo tłusty. Docenią to z pewnością miłośnicy stalowych jednośladów. Rama nie posiada klasycznych przelotek pod pancerze, lecz gniazda prowadzące cięgna w pełnym oplocie. Można zamocować je za pomocą klipsów typu C (nie dołączonych do zestawu) lub prostych "trytrytek".

Test Aljot Fat 2 Test Aljot Fat White 4
Test Aljot Fat 8 Test Aljot Fat White 3

Brakuje za to typowych dla fatów gwintowanych otworów pod tylny bagażnik oraz różnego rodzaju sakwy. Niestety w przednim widelcu także ich zabrakło. Aleee...stal jest wyjątkowo wdzięcznym materiałem do tuningu. W sieci kupicie tanio nitownice i specjalne "inserty" z gwintem. Reszta zależy od waszej praktycznej pomysłowości. :) :)

To co wyróżnia "Aljot Fat", to obecność poziomych haków tylnego koła. Takie rozwiązanie pozwala stosować napęd zewnętrzny (klasyczny) oraz piasty jednobiegowe lub z "wewnętrzną" skrzynią biegów. To nie jedyna ich zaleta. Prześwit w tylnym widelcu umożliwia montaż opon do 4.5". W takim przypadku koniecznością jest cofnięcie piasty, aby tak szeroki kapeć zmieścił się bezpiecznie. Pozostając za to przy cienkich laczkach 4.0" mamy za to prostą regulację długości ogona w zakresie około 30mm. Wbrew pozorom to całkiem sporo i skrajne ustawienia mają wpływ na skrętność stalowego rumaka. Należy dodać, iż haki tylnego koła mają rozstaw aż 190mm, co ma także pozytywny wpływ na maksymalny dopuszczalny rozmiar opony oraz sztywność ogólną ogona.

Test Aljot Fat 7 Test Aljot Fat White 5

Geometria czarnej ramy nie odbiega od obowiązujących standardów. Dla rozmiaru L - 19", górna rura nie jest przesadnie długa - efektywnie 605mm, ale normalnym osobnikom pozwala uzyskać neutralną, komfortową pozycję. Kąt główki ramy wynosi 68.5@, zaś rury podsiodłowej 72.5@. Warto docenić krótką sterówkę - 100mm, która z automatu obniża sylwetkę. Inna sprawa, że "Aljot Fat" domyślnie ma wyjątkowo dużo podkładek na zewnętrznych sterach - niby fajnie, ale mało sportowo i w kierunku rekreacji. Ten fat może więcej!

Test Aljot Fat White 6Przedni stalowy widelec spełnia swoją rolę. Jest co prawda krótki - 405mm od osi kół do korony, ale sztywny bocznie. Mocowanie hamulca tarczowego to prosty IS, wymagający adaptera Post-Mount. Grunt, że ten element wspawany jest prosto. Widelec oferuje wystarczający prześwit na oponę 4". Pół cala szerszy papuć wchodzi także, ale miejsca jest wyraźnie mało. Rozstaw osi 135mm to najczęściej spotykany parametr w tym segmencie. Brakuje wspomnianych gniazd "anything cage"

Jedyną, choć najbardziej odczuwalną wadą czarnego szkieletu jest jego waga. Niecieniowane rurki Cr-Mo ważą swoje: 3170g rama oraz 1490g widelec. W efekcie raczej trudno będzie złożyć "lekką maszynę na maratony", za to wszędołaz wyjdzie na tym "pikny ino cud". Tym bardziej, iż wbrew pozorom waga nie jest aż tak odczuwalna podczas normalnej jazdy.

OSPRZĘT FABRYCZNY

Spodziewałem się co najmniej napędu 9 rzędowego. W końcu fat to specjalistyczny i dosyć ciężki sprzęt. Już następnego dnia okazało się, że proponowany zestaw: zębatka 34T z przodu + kaseta 8sp 11-32 to "pic na wodę i fotomontaż", szczególnie w połączeniu z prostą zmieniarką Shimano Altus. Wszystko działa poprawnie, ale 8 biegów z takim stopniowaniem nadaje się co najwyżej na bulwar wiślany a nie jazdę w prawdziwym terenie, do czego zachęcają opony, mocne koła i generalnie cały rower. Drogi Aljocie - "NIE IDŹ TĄ DROGĄ!"

Ta rama aż błaga o montaż przyzwoitszej grupy, np nowe Alivio 9sp, a najlepiej 10 rzędowego DEORE, co przy pojedynczej sporej zębatce 34T z przodu znacznie ułatwi życie użytkownikowi. Kaseta 11-36 to absolutne minimum!

Z dozą nieufności podszedłem do mechanizmu korbowego. Odzwyczaiłem się od korb na kwadrat. Po 4 miesiącach katowania, mogę jednak komisyjnie zapewnić, że ramiona są sztywne i pokryte przyzwoitą anodą. Natomiast do wymiany nadaje się aluminiowa koronka - jest za miękka i przydałoby się profilowanie zębów narrow-wide.

Uwagę zwracają koła, pancerne, choć sprawiające wrażenie niezbyt ciężkich. Rafki posiadają prostokątne otwory ulżeniowe zbijające nieco wagę. Zapleciono je na czarnych, niecieniowanych szprychach CN Spoke.  Koła kręcą się jak dzikie, dzięki doskonałemu łożyskowaniu tłustych piast Novatec. Warto dodać, iż bębenek tylnej piasty jest stalowy, co akurat jest atutem - można bowiem stosować tańsze kasety bez ryzyka "wycinania" bębenka. W środku pracują 4 zapadki, co również przekłada się na efektywną pracę sprzęgła.

Aljot oferuje ten zestaw toczydełek osobno w sprzedaży, dlatego na pewno zainteresuje Was waga kompletu. Przód z tarczą 180mm waży 1811g zaś tył z tarczą i kasetą XT (10sp) 2359g. Nie jest to rewelacja, ale zupełnie przyzwoity wynik w relacji do ceny detalicznej. Dużą wartością dodaną jest wysoka jakość zaplotu jak na koła OEM, co dobrze rokuje na przyszłość.

O oponach Kenda Juggernaut możecie przeczytać tutaj - w osobnym teście. Ich największą zaletą jest niska waga - zaledwie 1330g/szt.

Dopełnieniem całości są mechaniczne hamulce tarczowe Avid BB5. Tego modelu nie trzeba reklamować, gdyż oferują siłę hamowania porównywalną z niektórymi hydraulikami. Dzięki patentowi "tri-align" można stosunkowo łatwo skorygować ewentualnie niedoskonałości mocowania zacisku. Krótko mówiąc jest git!

Test Vee Tire Mission Command 7

TUNING - JAK KACZOREK STAŁ SIĘ ŁABĄDKIEM

I tu zaczyna się dopiero zabawa, po całym tym jawnie za długim wstępie. Otóż Fatbajk oferowany przez Aljot jest jak nieoszlifowany diament, baśniowe kaczątko, które może (a nawet musi) zamienić się w prawdziwe tłuste cudo. Komu wystarczy lans po miejskim trotuarze, ten nie musi czytać dalej, kto jednak myśli o poważniejszej zabawie na fatbajku, ten niech chociaż się zastanowi.

W pierwszej kolejności do wymiany poszedł napęd. 8 rzędową, skromną kasetę zastąpił 10 rzędowy odpowiednik Sunrace Driven 11-36T, tak samo jak prawą manetkę (na Shimano Zee) oraz tylną przerzutkę - na model Deore Shadow Plus z blokadą wózka. Elementem pod rozwagę jest przednia zębatka. Fabrycznie montowana 34T jest bardzo dobra na płaskie tereny, jednak w terenie będzie za "sztywna". Poza tym materiał jest za miękki na moją ciężką nóżkę.

Ja zdecydowałem się na doskonały produkt Argon Components - model TransAlp Pro 30T. Różnica jest kolosalna. Na miasto spokojnie starczy przełożeń a w terenie można cisnąć pod górkę. Pamiętajcie wszakże, iż pod naprawdę strome wzniesienia tu także będzie brakować. Na szczęście rama posiada odpowiednie przelotki pod przedni mechanizm zmiany biegów, zaś korba daje się bez problemu przerobić na "dwu-blat".

Do listy ważnych elementów, które zapewne pójdą do odstrzału należy dodać stery kierownicy. Proponowany model Neco jest teoretycznie całkiem niezły, np dolne łożysko jest na rolkach w miejsce kulek, ale nie sprawdza się w przypadku ciężkiego przedniego widelca połączonego z jeszcze cięższym kołem. Nie wdając się w detale, tanie Neco nie wytrzymało próby i zostało zmienione na pancerny model Dirt/Enduro na dwóch potężnych łożyskach maszynowych.
Innym komponentem, który postanowiłem wymienić był zbyt długi mostek kierownicy. Proponowany ZOOM z linii Proffesional jest bardzo lekki i bardzo ładnie zrobiony, ale 11cm skutecznie ograniczało szybkie manewry w lesie i miejskiej dżungli. Kierownica Zoom spokojnie wystarczy, jest szeroka i lekka, ale ja zrealizowałem własną koncepcję. Teraz jest szerokie wiosło z wungla.

Jeszcze do niedawna śmigałem na fabrycznym widelcu, ale los chciał, że obecnie mój tłuścioch otrzymał karbonowy sztuciec Exotic od Carbon Cycles. Jest znacznie wyższy, co zmieniło nieco charakterystykę jazdy, ale o tym za momencik.

Niemal ostatnim komponentem były opony, lecz to jest sprawa bardzo indywidualna. W moim przypadku zaważył kolor. Nie śmiejcie się, ale "Aljot Fat" jest tak czarny jak karawan. Uznałem, że mój fatbajk musi się wyróżniać z tłumu. Dlatego Kendy zamieniłem na różowe Vee Mission Command.

Baśń o kaczątku znacie już bardzo dobrze. Dlatego nie zdziwi Was chyba fakt, że obecnie brzydkie tłuste kaczątko przemieniło się dzięki profesjonalnej lakierni Pomalujrower.PL w takiego oto pięknego białego i równie tłustego łabędzia.

Pomaluj Rower PL

Test Aljot Fat 4Generalnie sami widzicie, ta stalowa rama błaga o tuning i indywidualne podejście użytkownika. Brać, kupować i bawić się wyglądem oraz osprzętem! Sukces gwarantowany.

JAZDA

Ale, ale....to, że rower może wyglądać nietuzinkowo to jedno, ale przede wszystkim musi przyzwoicie jeździć. Przyjął się stereotyp, szczególnie wśród fatbajków, że tanie oznacza beznadziejną geometrię i właściwości jezdne. Niestety to prawda patrząc na pomysły z hipermarketów lub bardzo tanią ofertę niektórych sklepów internetowych.  Na szczęście "Aljot FAT" jest tego całkowitym zaprzeczeniem.

Nawet w fabrycznej konfiguracji sprzęt zaskakuje sprawnością w terenie (pomijając ograniczenia wynikające z napędu 1x10). Wystarczy obniżyć i odwrócić mostek, aby z niedzielnego turysty przemienić go w maszynę chętnie reagującą na polecenia jadącego i żwawą. Tak, żwawą! Jak napisałem wyżej, pozycja jadącego jest neutralna, niezbyt wyciągnięta, ale nie wyprostowana, co wpływa na łatwą kontrolę toru jazdy oraz również na komfort podróżowania. I to mimo krótkiego widelca. Pomagają rozsądnie dobrane kąty oraz długości rur.

Test Aljot Fat 11

Atutem są sztywne koła i lekkie opony, dzięki którym Aljot Fat sunie jak przecinak. Swoją drogą, stalowa rama również wydaje się być całkiem sztywna i nie pływa podczas intensywnych sprintów. Jednocześnie stal Cr-Mo filtruje nieco niewielkie nierówności, zupełne przeciwieństwo sztywnego aluminium. Szeroka kierownica, obowiązkowy element każdego fata, bardzo poprawia stabilność i gwarantuje pewną inicjację wszelkich manewrów.

Naturalnie, waga roweru oscylująca wokół 17kg daje się we znaki, zwłaszcza na podjazdach, ale miło było oglądać pozytywne zaskoczenie na twarzy osób zasiadających po raz pierwszy za sterami mojego czarnego bombowca. "Kurcze, jaka żwawa bestia i jak idzie pod górę!"

Aljot Fat sprawdzianów przeszedł całkiem sporo, ze ściganiem się włącznie podczas Fatbike Race Góry Stołowe. Złego słowa nie powiem o tym bądź co bądź budżetowym sprzęcie.

Test Alot Fat Race

Bardzo dobrą zmianą "in plus", której obawiałem się, był montaż wyższego aż o 60mm, karbonowego widelca Exotic. Mimo znacznego podniesienia frontu BIAŁY fat nie stracił na zwrotności, a wręcz zyskał. Trochę mocniej muszę docisnąć przód na podjeździe, za to sunąc po leśnych duktach, ma się wrażenie jazdy na rasowym ścieżkowcu. Banan na buziaku gwarantowany.

Last but not least - "LANS". Nie ma osoby, która nie obejrzy się za białym (lub czarnym) fatem na różowych papuciach. Ot, taki miły dodatek...

PODSUMOWANIE

To już raczej formalność - cudze chwalicie swego nie znacie...

Za zirka bezkonkurencyjne "pincet złoty" kupujecie zestaw rama/widelec do tego za kolejny "tysiąc czysta" koła Novatec i opony Kenda Juggernaut 4" lub 4.5". To podstawa. Bardzo, bardzo solidna i grzechu warta podstawa! Możecie skusić się także na opisanego tu gotowca firmy Aljot, w cenie poniżej 3 tysięcy złotych, ale z pełną świadomością niepotrzebnych ograniczeń. Głęboko wierzę, że po tym teście, dział marketingu jeszcze raz przeanalizuje bilans zysków i strat, a czarny stalowy rumak (nooo dobraaa, "Kaczucha") otrzyma należny mu, przyzwoity górski napęd, gdyż to jedyny faux pas. ALJOT FAT, to finalnie bardzo dobry przykład sensownie skrojonego tłustego jednośladu z kategorii "Mój Pierwszy Tłuścioch". Rower, z którym można zrobić niemal wszystko i warto to zrobić, bo będzie wiernym towarzyszem wszelkich wojaży.

Michał Śmieszek

* na początku artykułu wykorzystano słowa
szanty "Biała Sukienka"
Tekst i muzyka: Lucjusz Michał Kowalczyk

Pomaluj Rower logo Aljot Logo