Test roweru Silverback Scoop Double

4b 2

Na niemieckie, tłuste jednoślady Silverback natknąłem się zupełnie przypadkiem. Jeden z modeli wyjątkowo mnie urzekł. I tak narodziła się w głowie nowa choroba o nazwie „Double Scoop w ciemnofioletowej barwie- finalizacja w trybie pilnym”.

 

Jako osoba absolutnie niecierpliwa, chciałbym wszystko realizować od razu, zupełnie jak małe dziecko. Dobry pomysł zawsze wiąże się z jak najszybszą realizacją. Zakup niemieckiego Silverback’a wydawał się właśnie takim doskonałym pomysłem. Więc do dzieła. Trochę trzeba było się nagimnastykować, ale koniec końców wszystko udało się zorganizować na pniu, dzięki czemu niebawem miałem stać się szczęśliwym właścicielem drugiego fata.

Sama paczka przyszła ekspresowo. Zawartość zgodna z opisem aukcji- zero cegieł, tylko rower. Uff, pełnia szczęścia. Wyciągając rower od razu czuć, że nie jest to „kamienna” konstrukcja. Waga 14.4kg  to bardzo dobry wynik jak na fata w tej cenie. Po pierwszych oględzinach zaintrygowało mnie prowadzenie kabli. Linka wychodząca od prawej manetki nie przechodzi na drugą stronę ramy celem zminimalizowania gięcia pancerza tylko ląduje po tej samej stronie, tworząc bardzo ostry łuk, z drugą manetką jest analogicznie. Może to detal, może to jakaś magiczna myśl producenta, ja jednak postanowiłem od razu wrócić do rozwiązań starej szkoły. 

 

1

 

Sercem roweru jest matowa rama w bardzo oryginalnym kolorze. Na metce rozmiar M. Geometria całej konstrukcji bardzo przypadła mi do gustu. Mimo krótkich rączek jestem zwolennikiem wyciągniętej, górnej rury,  której długość efektywna w tym przypadku wynosi przyzwoite 600mm. Nie sądźcie, że w związku z tym rower jest mało zwinny, nic z tych rzeczy – jest wręcz odwrotnie. Jeździec ma sporą kontrolę nad torem jazdy, zaś wysoką zwrotność zapewnia krótki ogon – 455mm oraz typowe dziś kąty: stroma podsiodłówka- 73° oraz nieco wypłaszczona główka- 69,5°.

Wiele osób narzeka, że fatbajki to takie ociężałe krówska. Silverback jest za to przykładem jak powinno się robić rowery na tłustych kołach, które szybko reagują na polecenia prowadzącego i nie potrzebują pracy całym ciałem podczas szybkiej jazdy i manewrów. Jestem przekonany, iż projektując model Double Scoop oraz inne faty, niemieccy inżynierowe z Silverback Labs przede wszystkim zamierzali stworzyć prawdziwy „Fun-Fat-Machine” a nie spokojny jednoślad do wypraw z sakwami. Cel został osiągnięty w 100%

Warto zwrócić uwagę, że we wszystkich tłustych Silverbackach znajdziemy taperowaną główkę, która umożliwia zamontowanie amortyzatora. Dodatkowo sama geometria roweru jest tak zoptymalizowana, że po zmianie na widelec teleskopowy nie zostanie zaburzona. Konstrukcję cechuje wysoka sztywność, również ta boczna. Oczywiście w tym przypadku nie ma mowy o narzekaniu, że słabo pochłania drgania, bo od tego są tutaj baloniaste opony. Mimo, że seryjnie zamontowano ogumienie nie przekraczające 4 cali, nie wiąże się to z ograniczeniami ze strony ramy czy widelca. Myślę, że bez problemu upchnęlibyśmy gumy o szerokości w granicach 4,7”.

 

20151108 111534

 

Jakieś minusy? Tak. W moim mniemaniu lakier jest bardzo delikatny i podatny na odpryski nawet przy lekkich uderzeniach. Również życzyłbym sobie mocowania tylnego zacisku hamulca PM zamiast IS, ale i bez tego jakoś przeżyję. Faty jako prawdziwe krążowniki często wykorzystywane są do długich wypraw, więc zainteresowani będą wypatrywać wszelkich mocowań do bikepackingu, których po prostu tutaj nie znajdą. Dotyczy to zarówno ramy jak i widelca. Potwierdza się zatem moja teoria o sportowym rodowodzie Double Scoop.

Kolejne i jeszcze kolejne wrażenia z jazdy są niezmiennie pozytywne, do tego stopnia, że fioletowy tłuścioch odstawił na boczny tor pozostałe jednoślady w stajni. Czyżby rower idealny? Nie rozpędzajmy się tak. Broniąc jednak jeszcze przez chwilę tego idealizmu, chciałbym stwierdzić, iż rower toczy się bardzo lekko, znacząco lżej niż inne faty, na których dane mi było jeździć. Niewątpliwie głównym sprawcą tak niskich oporów toczenia są mało agresywne Maxxisy Mammoth 4.0. Tutaj duży plus dla producenta, gdyż nie są to zwykłe drutówki, tylko wersja EXO o realnej wadze nie przekraczającej 1300g. W temacie kół, na szczególną uwagą zasługują obręcze Sunringle Mulafut 80SL z aluminium 6061-T6. Waga 80mm felgi to 830g. Zważywszy na całkowitą wartość roweru wynoszącą 4899zł można przyznać, że Silverback nieźle się szarpnął montując obręcze warte 1000pln. Nie ma co, mają rozmach. Po kilku miesiącach użytkowania mogę stwierdzić, że te rafki to absolutny strzał w dziesiątkę. Wierzcie, że wytrzymały bardzo dużo i wyszły z tego bez szwanku. Gdy przyszło do demontażu opon moim oczom ukazała się gotowa, uszczelniona konstrukcja pozwalająca na szybkie pozbycie się dętek i odchudzenie koła przy zerowym nakładzie gotówki o bagatela 0,5kg. Było to naprawdę duże i pozytywne zaskoczenie. Z tego co mi wiadomo dopiero modele z roku 2016 posiadają takie udogodnienia.

 

1a

 

O ile producent pomyślał o sprzyjającej geometrii pod amortyzator, to z przednią piastą już się nie popisał. Mimo pasującego rozstawu osi (150mm) Modus nie ma możliwości konwersji z osi QR 9mm do 15mm pod sztywną oś, a takowe proste rozwiązanie znajdziecie np. w piastach Novatec’a. Innymi słowy przesiadka na amortyzator będzie wymagać zaplatania od zera przedniego koła jak i samej inwestycji w nową piastę. Szkoda.

 

20160305 114224

 

Mój fat, który należy do tych bardziej budżetowych konstrukcji ze stajni Silverback’a posiada napęd w popularnym zestawieniu 2x10. Kaseta 11-36 w połaczeniu z korbą 36/22 daje bardzo duże możliwości. Swobodnie można podjechać pod bardzo wymagające wzniesienie, a na prostej rozpędzić się do prędkości powyżej 40km/h. Suport jak i sama korba wyszły z fabryki Race Face’a. Jest to wyjątkowo trwała i sztywna konstrukcja, która niewątpliwie jest ozdobą całego roweru. Testowany model został wyposażony w przerzutki Sram X5 z przodu i Shimano SLX z tyłu, którymi zawiadują japońskie manetki także z grupy SLX. Jest to rozsądne i na początek absolutnie wystarczające połączenie.

Co do hamulców, to muszę przyznać, że nigdy nie miałem szczęścia do produktów Shimano, a takowe w tym rowerze się znalazły w zestawieniu z tarczami 180mm z przodu i 160mm z tyłu. Półka Deore nie jest szczytem marzeń, ale mimo to hamulce te cieszą się dużą popularnością i raczej pochlebnymi opiniami na rynku. Ja do tej grupy entuzjastów jednak nie dołączę. Po przejechaniu zaledwie kilkuset km w dość sprzyjających warunkach tylny hamulec zaczął odmawiać posłuszeństwa. W okolicach tylnych tłoczków zaczął pojawiać się olej. Słaba siła hamowania nie jest tak uciążliwa jak sam dźwięk, a właściwie wycie zabrudzonych tarcz.  Muszę przyznać, że dużo lepiej spisywały się zwykłe, mechaniczne, tarczówki Tektro w moim poprzednim facie.

Pozostałe elementy takie jak sztyca, mostek, kierownica to drobiazgi i nie ma sensu się nad nimi rozwodzić. Siodełko zaś jest bardzo wygodne, więc zapewne zostanie ze mną na dłużej. Jakość gripów przemilczę.

 

2016-03-13 14.57.43-1 2

 

 Silverback Double Scoop jest zdecydowanie udaną konstrukcją. Stosunek jakości do ceny jest bardzo atrakcyjny. Sam rower mocno rzuca się w oczy między inny dzięki oryginalnej kolorystyce. W moim mniemaniu ten model jak i pozostałe niemieckie maszyny na balonowych kołach są godne polecenie i wszystko wskazuje na to, że powinny cieszyć się dużym zainteresowaniem na naszym rynku. Po kilku miesiącach użytkowania bez wahania udzielam rekomendacji mojemu niemieckiemu jednośladowi.

Bartosz Bidas