Test roweru Monteria Fat Bike 2.0

monteria fatbike

Dostaniesz grubasa do testu. Z Przasnysza. Czyżbym czegoś nie wiedział? I rzeczywiście, nie miałem pojęcia o istnieniu firmy Monteria, a tym bardziej, że w ofercie ma Faty. Zaciekawiony oglądam specyfikację flagowca, która sugeruje, iż mamy do czynienia raczej z entry-levelowym sprzętem. Do tego brak geometrii na stronie i już, jak łatwo przewidzieć, moje nastawienie trudno nazwać optymistycznym.

Mając przed sobą karton, zastanawiałem się, czy założyć pas do dźwigania ciężarów. Wypasione maszyny mają po 14-15kg, tutaj dostałem „rower dla każdego”, więc spodziewałem się wyniku pod 20kg.

I jakież było moje zdziwienie, gdy po wkręceniu pedałów w Monterię pozbawioną odblasków i stopki, ukazał się wynik 14,5kg! Rewelacja! Co prawda nie mamy tu amortyzatora, ale wartość ta zupełnie mnie zaskoczyła…i uratowała plecy.

Wspomniałem o stopce – podczas jej demontażu zostałem niemiło zaskoczony widokiem, specjalnie przyspawanych do konstrukcji ramy, adapterów. Czyżby nie dało się wybrać innej, na obejmę? Wielki minus za estetykę na wstępie.

 stopka

Postawiwszy Fata pod ścianą, nie sposób oderwać od niego wzroku. Niebieskie akcenty, z felgami na czele, robią niesamowita robotę, tym bardziej, że nie pokuszono się o więcej kolorów, aniżeli czarny z drobnymi przeplotami szarości. W śnieżnej scenerii wręcz rozwala na łopatki – trudno było określić, czy ludzie oglądali się za grubaśnymi oponami, które jeszcze nie zadomowiły się w statystycznej świadomości, czy też po prostu za przyciągającym oko sprzętem. Wśród budżetowych maszyn należy uznać to za wyjątkowe.

 monteria fb 2017

Gdy zainteresowani podejdziemy kilka kroków bliżej, zauważymy przyzwoitej jakości spawy. Owszem nie jest to polerowane na imitację karbonu alu topowego producenta, ale nie ma smarków. Przekroje rur przedniego trójkąta posiadają ciekawe przetłoczenia. Nie sposób pominąć obniżony przekrok – za to ogromny +. Po chwili zachwytu orientujemy się, że mimowolnie zaczynamy czytać wszystkie napisy, których mogłoby być nieco mniej.

Geometrii nie sprawdzałem linijką, postanowiłem usiąść i dać pracować, niczym nie sugerującym się, zmysłom.

 mariusz pazdziorko

3, 2, 1, 0 … poszedł! Chciał pójść…przyzwyczajony do specyfiki zachowań racingowego 29era z miejsca odczułem brak przyspieszenia. Blisko 2x szersza opona o niemal 3x takiej wadze robi ogromną różnicę. Nie wspominając o różnicach w reszcie elementów. Tylko jak tu porównywać gruszki do jabłek. Pierwsze, co zrobiłem to poszukałem masy opon. Katalogowo ponoć 1375g, więc wynik bardzo dobry. Do tego dość niski bieżnik, dwie mieszanki gumy – na sucho nie mogłem zbyt wiele zarzucić CST BFT 26x4.0. Kolejne weryfikacje sprowadziły się do testu przyspieszenia fatów z przedziału 2000 - 6000 PLN, co przymusiło mnie do stwierdzenia, że jednak Monteria przyspiesza bardzo dobrze, szczególnie jak na swoją półkę cenową. No właśnie, ile kosztuje? Jakieś 3000 – 3200 PLN.

To właśnie przez pryzmat ceny należy oceniać większość kwestii. A wtedy okazuje się, że mamy fajną stylówę, w oponach po 0,5 bara i przyjemność, której nie da żadne zawieszenie. Komponenty dobrano sensownie. Praca tylnej Deorki naprawdę robi wrażenie, obecność 3 zębatek z przodu co prawda nie jest kul i trendi, ale za to do bólu praktyczna. Jedyna jej wada to ograniczenie szerokości tylnej gumy, która w skrajnym ustawieniu napędu nie dopuści 4,4”, choć widełki zdecydowanie mają zapas. Pozostaje zatem zostać przy, wystarczających w mojej ocenie, 4”, bądź kombinować z napędem. Wszystko zależy od priorytetów. Osobiście wolę szeroki zakres przełożeń.

 fatbike opona

Dodający uroku sztywny widelec wzbudził we mnie równolegle obawę o nadgarstki. I rzeczywiście, początkowo, gdy pomykałem na zbyt wysokim ciśnieniu, nie było cudownie. Jednakże schodząc do optimum, stwierdzam, iż Fatbike zdecydowanie nie potrzebuje teleskopu. Stylu, ale i upierdliwości dodają skręcane na 15-stki osie kół.

Kolejna uwaga, bezwarunkowa i dla każdego. Aby cieszyć się jazdą, odkręcamy seryjną kierownicę o długości 660mm, wyrzucamy ją jak najdalej, a w jej miejsce wstawiamy coś w przedziale 700-780mm, zależnie od preferencji i budowy ciała. Łatwiej zapanujemy nad rowerem, wyciągniemy nieco sylwetkę, a ta nie należy do przesadnie wyciągniętych. Niemniej muszę przyznać, iż tak bardzo przyzwyczaiłem się do lekkiego ściśnięcia, że po przesiadce na prywatny sprzęt, skorygowałem mostek, gdyż nagle poczułem, że przesadziłem. (Tłuste) Podróże rozwijają…

No dobra, ale jak się na tym jeździ? Fatbike 2.0 nie jedzie, on płynie. Komfort jazdy po przesiadce ze zwykłego roweru to jak zamiana deskorolki na latający dywan. Niestety okupiona Watami energii. Mimo wszystko przyjemność, jaką daje pomykanie po leśnych ścieżkach ma zupełnie inny wymiar. Coś niesamowitego. Jak już wspominałem – z powodu wąskiej kierownicy przy większych prędkościach sterowanie wymaga dużej siły i zdecydowania, podobnie jest z pewnością prowadzenia. Hamulce przyzwoite, ale pod obciążeniem czasami potrafią wydać z siebie szerokie spektrum pisków. Na szczęście zawsze działają, choć ich siła mogłaby być większa – na przednim kole nie staniemy ot tak.

przerzutka deore

Napęd bardzo pozytywnie zaskoczył. Manetki świetnie współpracują z przerzutkami mimo braku napisów XTR. Rozpiętość koronek pozwala odnaleźć się w każdych warunkach. Opony sympatycznie się toczą, są lekkie, lecz ich niski bieżnik nie radzi sobie w błotnej scenerii. Generalnie za całe koła ogrom pochwał. Po teście zostały proste, a do tego cieszą oko.

Podjazdy to typowy dla fatbików tryb slow-mo, który cechuje niezwykły spokój. Przodu nie podrywa, jedynie czasami brakuje większego wyciągnięcia sylwetki, który uzyskamy sugerowaną wymianą kierownicy.

 wtb volt

Bardzo przypadło mi do gustu siodełko. Świetnie wyważona twardość i szerokość. Poza tym napis WTB jakoś tak pasuje do grubego klimatu.

 WP 20170102 11 51 32 Pro

Czy Monteria Fatbike 2.0 znajdzie nabywców? Patrząc na zainteresowanie ludzi i chęć nabycia wśród znajomych nie mam większych wątpliwości. Fatbike z definicji nie nadaje się do ścigania, a zatem brak topowego osprzętu i inne cudeńka nie ujmują uciechy, której za sprawą tego sprzętu z pewnością nie braknie. Co ważne, nie mówimy tu o kolejnym obiekcie westchnień, który jest w zasięgu jedynie nielicznych, lecz rowerze na każdą kieszeń. 

Mateusz Nabiałczyk