Test ultralekkich obręczy NEXTIE Xiphias Premium

nextie 3

Z azjatyckimi obręczami Nextie toczyliśmy się już razem w poprzednim sezonie. Ta przygoda była jednak na wąskich rafkach XC. Tym razem do testu wjeżdża naprawdę gruby set, który zbudowaliśmy od zera. Jedziemy.

UPDATE (po dwóch latach użytkowania)

Nextie Xiphias Premium 2a

Gdy już osiągnie się pewien stopień rowerowego opętania, nieustannie myśli się co by tu jeszcze ulepszyć, dokupić, wymienić. Szczerze mówiąc chyba jestem w najbardziej zaawansowanym stadium tej choroby. Jest bardzo mało elementów w moich maszynach, które nie zostały wymienione na lepsze, potem znów na jeszcze bardziej kozackie, żeby w końcu znów je wywalić i kupić coś, co jest absolutnie top. Jest kilka na tyle udanych komponentów, z którym na pewno przez bardzo długi czas nie zrezygnuję. Wystarczy żeby coś było ultralekkie, świetnie wyglądało, jeszcze lepiej jeździło, nie psuło się i do tego było wręcz bezkonkurencyjne. We wszystkie powyższe wymagania idealnie wpisuje się produkt, który użytkuje od prawie dwóch lat. Mowa o obręczach NEXTIE Xiphias Premium.

Nextie Xiphias Premium 1a

Karbonowe rafki, które otrzymałem od polskiego dystrybutora NEXTIE, firmy velofun.pl, przez ostatni rok przetoczyły się po najróżniejszym terenie, do tego nierzadko w ekstremalnie niesprzyjających warunkach pogodowych. Z jednej strony jestem osobą, która chucha i dmucha na swój sprzęt, aby ten się nie zniszczył w głupi sposób jak chociażby podczas transportu, rzucania roweru na ziemię itd., jednak już podczas jazdy ma dawać maksimum frajdy (szczególnie na zjazdach) i wtedy już się nic więcej nie liczy. Nieważne czy się rozpadnie, ma być maksimum adrenaliny i pozytywnej energii. Obręcze zachowały swoją nieskazitelną formę (zero centry, luźnych szprych, rys, pęknięć czy odprysków) po takich imprezach jak: ultramaraton Wisła1200 (podziękowania dla Johnnego, który postanowił podjąć rękawicę zaorania kół podczas morderczego dystansu- nie udało mu się), po pokonaniu z konkretną prędkością nierównych bruków podczas Uphill Race Śnieżka, po odhaczeniu dwóch edycji Białego Kruka, Monterii Farbike Race oraz zaliczeniu mnóstwa innych wypadów głównie w trudny, błotnisty i kamienisty teren. Jeżeli chodzi o jazdę po mieście, nie ukrywam, że najchętniej także sięgam po fata, gdyż po pierwsze prezentuje się na wspomnianych wyżej obręczach z neonowym napisem iście kozacko, a dwa połyka wszelkie krawężniki, nierówności i inne przeszkody bez najmniejszego zająknięcia. Nie omieszkam wspomnieć, że nadszedł ten moment, że coraz więcej ludzi w dużych miastach opatrzyło się już na tyle z fatami, że skończyły się teksty podczas mijania „WOW, ale wielkie koła”, jednakże teraz coraz częściej słyszę: „WOW, ale fajne obręcze”. Wieżcie mi, że na żywo i przede wszystkim w ruchu, obręcze robią niesamowite wrażenie.

Mogę śmiało powiedzieć, że lekkie koła to najważniejszy element roweru. Większość z nas popełnia ten błąd, że zaczyna swoje mody od innych części: napęd, hamulce, karbonowe elementy kokpitu, itd. Koła jako ten najdroższy element spychamy zazwyczaj na dalszy plan albo nawet o ich wymianie nie myślimy- BŁĄD! To niska waga kół pozwoli nam na widoczną poprawę wyników. Urwanie 600g w stosunku do markowych aluminiowych rafek, do tego brak konieczności stosowania szerokich taśm ochronnych i taśm uszczelniających to kolejny spory zysk i robi się z tego prawie 1kg. Forma formą, ale lekki sprzęt też pomaga stanąć na upragnionym pudle.

Nextie Xiphias Premium 3a

Nie wiem co mógłbym jeszcze dodać po 2 latach użytkowania obręczy NEXTIE. Nie znalazłem jakichkolwiek minusów tego produktu, ani nie doszedłem do jego granicy wytrzymałości. Jednakże moje serce z roku na rok coraz mocniej bije do roweru enduro. Tam na pewno wiedziałbym jak konkretnie dopiec carbonowym rafkom. Velofun.pl, to jak będzie? Zbudujemy może wspólnie jakiś lekki zestaw do mojego Mondrakera Dune i zobaczymy czy jednak istnieje granica wytrzymałości, a w razie potrzeby przetestujemy też jak działa crash replacement? 

Nextie Xiphias Premium 4a

 

TEST

Jak na wstępie wspomniałem, w przeszłości miałem okazję jeździć sporo na obręczach NEXTIE. Już wtedy ja i moi koledzy byliśmy zachwyceni jakością wykonania produktu z Dalekiego Wschodu. Nie ukrywam, że gdy pojawiła się informacja, że za próg naszej redakcji wjadą tłuste rafki NEXTIE w wersji Premium byłem bardzo podekscytowany. No dobra, szczerze- byłem zajarany jak małe dziecko. Dodatkowo zbliżała się najważniejsza zimowa impreza w roku (Fatbike Race Góry Stołowe), więc emocje były jeszcze większe. Wiedziałem, że jest szansa, iż uda się wszystko tak zgrać w czasie, aby wystartować na nowym, lekkim zestawie kół, ociekających lśniącym karbonem.

O ile budowa szosowych kół czy kół MTB to pestka, gdyż idziemy do sklepu i w 5 minut wybieramy wszystkie niezbędne komponenty, to w przypadku fatbajków na naszym rynku tak różowo już nie jest. Suporty, korby, piasty to towar deficytowy. Tak więc plan był prosty: trzeba szybko zdobyć z zagranicy brakujące piasty, gdyż tak jak przypuszczałem możemy zapomnieć, że w naszym kraju uda się kupić huby w wersji pod oś 15mm i 12mm. Wybór pada na sprawdzony i w całkiem przystępnej cenie produkt Novateca. Ok, przed dalszym opisem wróćmy do obręczy, głównego tematu tego testu.

nextie 25

Obręcze trafiły do nas za pośrednictwem firmy Velofun, wyłącznego dystrybutora na terenie Polski marki NEXTIE. Nasze rafki to model Xiphias w wersji Premium o szerokości 85mm. 26 calowe felgi zostały w całości zbudowane z włókien węglowych T700. Te obręcze są najlżejszymi tłustymi rafkami w całej ofercie azjatyckiego producenta. Deklarowana waga to 535g. Czy tak niska masa pociąga za sobą jakieś ograniczenia? Niezupełnie. Jedyna wzmianka jest taka, że waga jeźdźca nie może być wyższa niż bagatela 150kg! Z pozostałych tabelkowych informacji dowiemy się o: szerokości zewnętrznej obręczy-79mm, wysokości- 17.5mm, ilość otworów na szprychy-32 szt. oraz że rafki zbudowane są z pojedynczej ścianki. Kropką nad i tych wszystkich cudownych wartości jest okres gwarancji, który wynosi aż 3 lata. Tyle z teorii. W praktyce, mając już obręcze w rękach, można powiedzieć, że robią niesamowite wrażenie. Wydaje się po prostu niemożliwe, że tak potężny kawał tworzywa może być tak lekki. Będąc w temacie wagi, miłym akcentem jest wynik, który nie przekracza deklarowanej wartości masy obręczy podanej producenta (rafki ważą odpowiednio 529 i 531g).

nextie 18

Na masie gotowego już setu kół opartego na tego typu karbonowej obręczy można zyskać naprawdę sporo. Dla przykładu, dobrej jakości aluminiowa felga, po którą sięga duża ilość producentów fatbajków (Mulefut 80SL Sunringle), przy mniejszej szerokości wynoszącej 80mm, waży aż 830g. Pamiętajmy, że aluminiowe rafki są dziurawe jak sito, więc koniecznością jest zastosowanie taśmy ochronnej oraz przy konwersji na bezdętkę, kolejnej taśmy uszczelniającej, co przekłada kolejną sporą dawkę nadprogramowych gramów. Przy wyborze naszych węglowych obręczy NEXTIE, wagowe oszczędności są ogromne. Na gotowym komplecie zbliżamy się do zysku rzędu 1kg. Czy warto? Odpowiedź chyba jest oczywista.

 Skoro już ustaliliśmy, że to dobry pomysł, to czas działać. Wybór serwisu rowerowego, który miał zapleść moje nowe koła, oczywiście nie mógł być i nie był dziełem przypadku. Po zrobieniu szczegółowego rozpoznania stołecznego rynku najlepszych zaplataczy, po jednogłośnej decyzji pukamy do drzwi Świata Roweru na Wybrzeżu Gdyńskim. Po przekazaniu obręczy i piast oraz po wyborze rodzaju szprych i nypli pozostało czekać na efekt końcowy jak i opinię o samym produkcie osoby, przez której ręce przewijają się setki różnych kół.  Werdykt serwisanta brzmiał mniej więcej następująco: „rzadko widuję tak precyzyjnie wykonane obręcze, praca z takim produktem to przyjemność”. Ja, oceniając póki co walory artystyczne rafki już jestem „kupiony”. Samo malowanie wyglądają zjawiskowo. Pomyślałem, czy na takim materiale może źle się pracować?

nextie 20

Podczas domowego ważenia całego zestawu kół, wskazówka zatrzymuje się odpowiednio na wartości: przód: 920g, tył:. 1080g. Wynik całkowity jak łatwo policzyć to 2000g. Jest to naprawdę bardzo dobry rezultat. Naturalnie można było pokusić się o lżejsze szprychy czy aluminiowe nyple i urwać jeszcze parę gramów, ale już na tym poziomie wynik jak dla mnie jest w 100% satysfakcjonujący.

nextie 27

Obręcze NEXTIE Xiphias Premium przystosowane są do bezdętkowego systemu. Na naszych rafkach lądują akcesoria TREZADO- taśmy tubelles, wentyle i oczywiście po założeniu opon uszczelniacz. W przypadku tych tłustych obręczy nie musimy się martwić poszukiwaniami ultraszerokich taśm, gdyż dziury na nyple umiejscowione są w jednej, środkowej linii na obręczy, więc pasuje większość standardowych opasek dostępnych na rynku. Obręczy nie wypadało oprawić w jakiekolwiek inne opony niż najlżejsze na rynku Kendy Pro. Myślę, że mają one tyle samo zwolenników, co przeciwników, ale tu nie ma miejsca na półśrodki. Ja osobiście uwielbiam te opony. Szach mat i nowy, piękny, lśniący zestaw lądują w moim rumaku.

nextie 10

Pierwszym testem kół, o którym wspominałem na początku tekstu miał być Fatbike Race w Górach Stołowych. Nie ukrywam, że z ogromną niecierpliwością czekałem głównie na nocną czasówkę. To właśnie ona powinna dać odpowiedź na pytanie, ile tak naprawdę dzięki lekkim kołom można urwać cennych sekund. Szczerze? Wynik przeszedł moje oczekiwania. Udało się wykręcić wśród fatów 2 czas z minimalną, kilkusekundową stratą do wygranej. Lekkie koła to zazwyczaj ostatni punkt przy naszych modyfikacjach roweru. A tak naprawdę każdy komu zależy na poprawianiu rezultatów, powinien zacząć od budowy lżejszego zestawu.

nextie 28

Myślenie, że tak ultralekka felga nie może być super sztywna jest absolutnie błędne. Otóż już sama obręcz o szerokości 85mm to naprawdę solidny kawał materiału. W przypadku gdy budulcem jest do tego karbon, zyskujemy ponadprzeciętne właściwości. Przy takich gabarytach i rozsądnie dobranych szprychach cała siła napędu idealnie jest przenoszona przez koła i zamieniana na konkretne przyspieszenie. Sama sztywność, również ta boczna kół jest bardzo wysoka i wierzcie mi jest to naprawdę wyczuwalne w zakrętach, gdzie rafki prężą swoje muskuły i pokazują swoją niewzruszoność na przeciążenia. Nawet przy użyciu dużej siły przyłożonej z boku, obręcz nawet nie drgnie. Nie ma mowy o jakichkolwiek odchyleniach, rafka pozostaje zupełnie niewzruszona na takie głupie pomysły. Nie wiem czy zdarzyło się Wam jechać fatem z naprawdę dużą prędkością, tzn. powyżej 60km/h. Aluminiowe koła przy tej szybkości wręcz tracą jakiekolwiek swoje właściwości sztywności. Są jak pływające, plastelinowe toczydełka. W takiej sytuacji często się zastanawiałem czy nie jadę wręcz na kapciu. Na obręczach NEXTIE miałem okazję zjeżdżać m. in. ze Stogu Izerskiego, gdzie spadek na asfaltowej drodze przekracza 20% i rzetelnie mogłem ocenić jak zachowuje się zestaw oparty na tej węglowej rafce. Powyżej opisane zjawisko nie występuje. Karbonowy cud normalnie. Podobnym sprawdzianem dla obręczy był tegoroczny Uphill Race Śnieżka. Koła na tak wyboistym szlaku znów musiały przejść szkołę życia. Żaden z typowych rowerów MTB nie był w stanie rozwinąć takiej prędkości na zjeździe w stronę Domu Śląskiego. Mój Garmin na tym fragmencie zarejestrował ponad 60km/h. Fatbajki to jednak super maszyny, a lekkie i wytrzymałe koła to większe bezpieczeństwo oraz łatwiejsze wytrącanie tak wysokich prędkości.

nextie 26

Poza takimi walorami jak wysoka sztywność czy niska waga, ważny jest także wygląd. Tutaj chyba nikt nie powie, że koła nie robią wrażenia. Decydując się na zakup mamy do wyboru kilka opcji wykonania (mat/połysk), również można marudzić w temacie doboru kolorystyki samej rafki czy nawet jej napisów. Rewelacja.

nextie 8

Jak to wszystko wygląda po prawie półrocznym okresie testowania. Nie ma mowy o jakiejkolwiek centrze czy poluzowaniu szprych. Mimo że głęboki śnieg często skrywa różne niespodzianki w postaci dziwnych obiektów, kamieni, korzeni, potężnych dziur, obręcze dalej po trudach takich przepraw wyglądają jak wyjęte z pudełka. Brak widocznych zarysowań czy jakichkolwiek ubytków. Ciekawostką jest to, że dzięki płaskiej powierzchni, obręcz zdecydowanie mniej się brudzi od tradycyjnych, aluminiowych felg z powycinanymi otworami. Rafka jest gładka, bez żadnych zakamarków, więc bardzo szybko i łatwo pod wpływem już samej siły odśrodkowej się oczyszcza.  Tak więc obręcze świetnie radzą sobie nawet z głębokim błotem. Super. Sam bym na to nie wpadł.

Współczesny rower staje się coraz lżejszy, szybszy i bardziej wydajny niż kiedykolwiek wcześniej. Jeżeli wymagasz ponadprzeciętnych właściwości musisz być gotowy za to zapłacić. Węglowe rafki to wyższa sztywność i wytrzymałość, możliwość silniejszego naprężenia szprych oraz oszczędność masy. Za to wszystko trzeba oczywiście sypnąć zielonymi. Koszt 1 szt. obręczy to: 1799 zł . Okres oczekiwania na realizację zamówienia u polskiego dystrybutora (Velofun) wynosi od 4 do 6 tygodni. Jesli kategoria fatbike będzie się rozwijać (na co liczymy) obręcze z czarnym logo będą dostępne "od ręki", a pozostałe kolorystyczne wersje na zamówienie.

Pamiętajmy, że na produkt gwarancja wynosi aż 3 lata.  W przypadku defektów gwarancyjnych otrzymamy nieodpłatnie nowe obręcze, to oczywiste. Jednakże nasz dystrybutor tak wierzy w swój produkt, że w sytuacji zniszczenia produktu z winy użytkownika (co prawdopodobnie nie jest prostą sprawą) otrzymamy 45% rekompensaty kosztów przy kolejnym zakupie.

nextie 14

W obecnej dobie często spotykamy się ze sponsorowanymi tekstami, gdzie testerzy roztaczają swoje zachwyty nad średnimi produktami, których wady są niestety pomijany. Wierzcie mi, ten artykuł nie jest takim tekstem. Jeszcze kilka dni temu rozmawiałem z kolegami mówiąc: „podsuńcie mi jakiś pomysł za co można nieco zjechać te obręcze, gdzie szukać jakichkolwiek wad, bo ja takowych nie znajduję”. W odpowiedzi usłyszałem: „ napisz tak jak jest, nie kombinuj. Jeżeli produkt jest aż tak dobry to nic nie poradzisz”.  A więc oświadczam: nie znajduję po półrocznym testowaniu obręczy NEXTIE żadnych ich wad. Może jednak ideał istnieje? Jedno jest pewne, obręczy nie oddam i poważnie zastanawiam się nad zakupem kolejnych felg tego producenta do pozostałych rumaków z mojej stajni. Na rynku znajdziecie dziś całą masę węglowych kompletów, może nawet atrakcyjniejszych cenowo niż testowany przez nas zestaw Nextie. Cały ambaras polega na tym, że karbonowe obręcze muszą być idealnie utkane, a to może zapewnić tylko doświadczony producent. Nextie zapracował sobie na taki komplement już dawno. To bardzo dobrze wykonany i względnie przystępny cenowo produkt, posiadający bardzo hojny limit wagowy. Możliwość doboru kolorystyki i generalnie całego wykończenia sprawia, że osobiście zbudowany zestaw kół może stać się naszym małym dziełem sztuki, który zapewni nam rozpoznawalność na dzielni, uznanie na rowerowych imprezach, a przede wszystkim jeszcze lepsze doznania podczas rowerowych tripów lub maratonów.

Bartosz Bidas